NEWS
Przed nadchodzącym koncertem Trivium w Progresji, przypominamy pięć kawałków, które zdefiniowały jedną z najważniejszych kapel we współczesnym metalu.
1. Pull Harder On The Strings Of Your Martyr (Ascendancy, 2005)
Gdyby Trivium mieli jeden utwór, który definiuje ich jako zespół — to właśnie ten. Riff otwierający kawałek wchodzi do głowy od pierwszego przesłuchania i nie daje o sobie zapomnieć. Na koncertach ląduje zazwyczaj na samym końcu. I słusznie — bo po nim ciężko sobie wyobrazić cokolwiek jeszcze.
2. In Waves (In Waves, 2011)
Nieustępliwy, ciężki, z refrenem powtarzanym jak zaklęcie. To jeden z tych kawałków, które na żywo brzmią jeszcze lepiej niż na płycie — a to przy Trivium nie jest wcale takie oczywiste, bo ci panowie nagrywać też umieją.
3. Shogun (Shogun, 2008)
Prawie dwanaście minut, które mijają jak pięć. Tytułowy kawałek z albumu buduje się powoli, wciąga, zmienia kierunek, daje oddech i znowu uderza — żeby na końcu zostawić cię z poczuciem, że właśnie coś przeżyłeś. Rzadko kiedy tak długi utwór tak dobrze trzyma słuchacza w garści.
4. The Sin And The Sentence (The Sin and the Sentence, 2017)
Po kilku spokojniejszych płytach Trivium wrócili z czymś naprawdę surowym. Krążek z tym kawałkiem przyniósł im pierwszą w historii nominację do Grammy i stał się od razu jednym z tych, których na żadnym koncercie nie można pominąć.
5. Strife (Vengeance Falls, 2013)
Energetyczny, agresywny, a przy tym zaskakująco chwytliwy. Świetny przykład na to, że Trivium potrafią jednocześnie uderzyć mocno i zostawić coś, co zostaje w głowie jeszcze długo po tym, jak muzyka ucichnie.







