NEWS
Świat rocka pogrążył się w żałobie. Ozzy Osbourne nie żyje – ta wiadomość rozeszła się po sieci niczym grom z jasnego nieba. Choć od lat walczył z chorobą Parkinsona i innymi problemami zdrowotnymi, wielu wierzyło, że Książę Ciemności jest nieśmiertelny. Odszedł nie tylko człowiek. Odszedł symbol. Epoka. Głos, który na zawsze zmienił oblicze muzyki.
Black Sabbath – narodziny legendy
Ozzy Osbourne nie był tylko wokalistą. Był zjawiskiem. Kiedy w 1969 roku wraz z Tonym Iommim, Geezerem Butlerem i Billem Wardem założyli Black Sabbath, nikt nie podejrzewał, że to początek nowego gatunku muzyki – heavy metalu. Z pierwszymi riffami „Paranoid” czy „War Pigs”, świat poznał nową definicję mroku i buntu. Ozzy swoim głosem – pełnym obłędu, energii i rozpaczy – stworzył zupełnie nowy język wyrazu dla pokolenia gniewu.
Solowa kariera i rockowa nieśmiertelność
Po rozstaniu z Black Sabbath, Ozzy ruszył solo – i znów zmienił historię. „Crazy Train”, „Mr. Crowley”, „No More Tears” – te utwory to nie tylko klasyki, to hymny dla milionów. Jego koncerty przypominały rytuały. A sam Ozzy – mimo licznych demonów, używek i kontrowersji – trwał. Śmiał się śmierci w twarz, gryząc nietoperze na scenie, nagrywając reality show z rodziną, współpracując z Post Malonem czy nawet planując powroty na scenę w wieku ponad 70 lat. Ozzy był nie tylko artystą. Był marką. Archetypem. Głosem outsiderów.
Ozzy Osbourne a Polska – koncerty, który zapamiętamy na zawsze
Polscy fani mieli okazję zobaczyć legendę na żywo aż 6 razy – trzykrotnie na koncertach solowych, oraz trzykrotnie z Black Sabbath. Pierwszy z tych występów miałmiejsce jeszcze w 1998 roku w Katowickim Spodku, natomiast ostatnie spotkanie z Ozzym w Polsce miało miejsce w 2018 roku, na Impact Festivalu w Tauron Arenie Kraków, muzyk zagrał koncert, który wielu do dziś wspomina jako coś więcej niż tylko występ – jako doświadczenie. Setlista pełna klasyków, charyzma mimo wieku i świadomość, że to może być ostatni raz… Dla wielu to był muzyczny rytuał przejścia.
Co zostawił po sobie Król Ciemności?
Ozzy zainspirował całe pokolenia. Slipknot, Ghost, Avenged Sevenfold, Korn – to tylko wierzchołek góry lodowej artystów, którzy przyznają, że bez niego nie byłoby ich muzyki. Ale wpływ Ozzy’ego to nie tylko muzyka. To styl życia, estetyka, przekaz. Symbol niepoddawania się. Bo przecież nikt tak jak on nie podnosił się po upadkach – i nie robił z tego sztuki.
W popkulturze był wszędzie: w kreskówkach, memach, serialach. Dla jednych zabawny dziwak, dla innych autentyczny bohater. Ozzy był ostatnim głosem epoki, która nie bała się być brudna, dziwna i prawdziwa.
http://youtube.com/watch?v=8lD5bfqzr6E
Tributy od legend
Tony Iommi, Bill Ward i Geezer Butler (członkowie Black Sabbath)
„Nie potrafię znaleźć słów, nie będzie drugiego takiego jak on. Geezer, Bill i ja straciliśmy brata.” MusicRadar
Elton John
„Byłeś jednym z najbardziej niezwykłych śpiewaków naszych czasów. Jesteś królem, jesteś legendą. Przeszedłeś przez tyle gówna przez ostatnie lata – mam nadzieję, że to był najlepszy dzień w twoim życiu do tej pory.” Daily Express USSan Francisco Chronicle
Metallica (James Hetfield, Lars Ulrich)
„Bez Sabbatha nie byłoby Metalliki. Dziękujemy chłopaki, że daliście nam cel w życiu.” Louder
Lars Ulrich dodał, że spędził dodatkowe godziny po ostatnim dźwięku na scenie, by ochłonąć i poczuć znaczenie chwili. LoudwireSan Francisco Chronicle
David Draiman (Disturbed)
„Tak surrealistycznie wczoraj na #BackToTheBeginning… Tak wielu, od których się nauczyłem przez te lata. Przyniosło mi łzy, gdy Ozzy śpiewał ‘Mama I’m Coming Home’ po raz ostatni.” Wikipedia+4Loudwire+4Daily Express US+4
Lamb of God (Randy Blythe)
„Byłem w zespole przez 30 lat, ale energia na tym show – na widowni, za kulisami, na scenie – była czymś, czego nigdy wcześniej nie czułem. Coś innych, coś bardzo, bardzo wyjątkowego.” Loudwire
Lady Gaga
Podczas Mayhem Ball w San Francisco zagrała „Crazy Train” i pojawiła się w koszulce Ozzy’ego – „przywołała gęsią skórkę u fanów” pitchfork.comyahoo.com.
Czy to koniec rocka? Nie w Progresji
Czy śmierć Ozzy’ego to symboliczny koniec metalu, jaki znaliśmy? Może. Ale to nie znaczy, że rock umiera. Właśnie teraz potrzebuje nas najbardziej. Potrzebuje żywych emocji, gitarowych riffów, tłumów pod sceną i młodych, głodnych artystów. W Progresji wierzymy, że duch Ozzy’ego będzie obecny na każdym koncercie, na każdej sali prób, w każdym fanie, który po prostu kocha muzykę. I choć świat stracił swojego Księcia Ciemności – my nie tracimy wiary.