Progresja Cafe czynna tylko w czasie koncertów
Bilety do nabycia stacjonarnie w biurze Progresji oraz w trakcie koncertów w barze Progresja Cafe

Lider Rotting Christ, Athanasios Sakis Tolis alias Necromayhem, już przed trzydziestu laty na początku swojej muzycznej drogi, wiedział, że całe jego życie obracać się będzie wokół ekstremalnych dźwięków. Pierwszy zespół, który w wieku lat 13 stworzył do spółki z młodszym (11-letnim) bratem Efthimiosem Themisem a.k.a. Necrosauronem i starszym o rok kolegą Mutilatorem to Black Church. Po dwóch latach grania (w 1987 roku) przekształcili się on w Rotting Christ. Początkowo grali grindcore, ale już ich trzecie demo “Satanas Tedeum” uznawane jest za pionierski, blackmetalowy materiał z Grecji. To wówczas narodziły się podwaliny potęgi helleńskiej sceny metalowej, za sprawą EP’ki “Passage To Arcturo”, debiutanckiego “Thy Mighty Contract” oraz wydawnictw Varathron, Nightfall, Septicflesh, Thou Art Lord czy Necromantii oczy miłośników black metalu przestały spoglądać tylko ku mroźnej północy, a ich dusze dały się uwieść specyficznemu klimatowi mrocznego południa.

Sakis był po słowie z Euronymousem z Mayhem i jednocześnie szefem wytwórni Deathlike Silence Productions, w kwestii wydania “Thy Mighty Contract”, jednak tragiczna śmierć Norwega z rąk rodaka – Varga Vickernesa uniemożliwiła współpracę. Ekstremalna muzyka, której nie brakowało jednak ciekawych melodii, to był przepis na kolejne wydawnictwa Rotting Christ – “Non Serviam” i “Triarchy Of The Lost Lovers”. Oprócz wspomnianych już klasycznych wydawnictw swój ślad w historii black metalu odcisnęli udziałem w niesławnym Fuck Christ Tour – zagranym w 1993 roku wespół z Immortal i Blasphemy. Mocno antyreligijne przesłanie oraz ekstremalne zachowanie na scenie (zwłaszcza Kanadyjczyków z Blasphemy) połączone z seriami samookaleczeń wśród muzyków i publiki wieńczonych hospitalizacją, spowodowało, że sporo występów nie doszło do skutku.

W drugiej połowie lat 90. XX wieku Rotting Christ podobnie jak wiele klimatycznych zespołów z nurtu black i doom osiadło na mieliźnie – próbując dotrzeć do szerszej publiczności za sprawą zwrotu w stronę lżejszego, bardziej melodyjnego i chwytliwego grania. Dla Greków takim wydawnictwem stał się wydany w 1997 roku album “Dead Poem”. Fani bardzo dobitnie wyrazili swoją dezaprobatę względem nowego muzycznego oblicza zespołu, zaś Sakis gorzką lekcję wziął sobie mocno do serca. Począwszy od “Sleep Of The Angels” sukcesywnie zaczęli nadrabiać to co stracili za sprawą krótkiego flirtu z komercją. Ostre granie zaczęło iść w parze z coraz bogatszymi aranżacjami, w brzmieniu zaczęły się pojawiać nowe niemetalowe elementy – na dwóch ostatnich krążkach Sakis pełnymi garściami czerpie z rodzimej tradycji muzycznej, dodatkowo podkreślając to poprzez greckojęzyczne tytuły płyt (“Aealo” i “Κατά τον δαίμονα εαυτού”).

W 2012 roku Sakis planował powrót klasycznego składu odpowiedzialnego za trzy pierwsze albumy. Sakis, Themis, Mutilator i Morbid mieli wspólnie wyjść na scenę z okazji tysięcznego koncertu Rotting Christ. Występ składu Mark I miał się odbyć w ramach berlińskiego festiwalu Nuclear War Now. Jego program miały stanowić nagrania z demówek oraz pierwszych trzech krążków. Niestety tego planu nie udało się zrealizować i jubileuszowy koncert został zagrany w innym składzie.

Trzon zespołu nadal stanowią bracia Tolis, ale przez prawie trzydzieści lat grania pod szyldem Rotting Christ w wyniku licznych przetasowań składu, przez zespół przewinęło się wielu wspaniałych muzyków: współzałożyciel – basista Jim Patsouris (Mutilator) był jednocześnie członkiem Varathron, w Varathron pogrywał również Themis; sam Sakis oprócz Rotting Christ zaangażowany był w Thou Art Lord; Morbid vel Magus Vampyr Daoloth, też szybko zaczął pracować na swój rachunek – Necromantia, Thou Art Lord, Diabolos Rising, Raism; Giorgos Bokos (gitara) – Nightfall; oraz Markus Makka Freiwald – bębniarz Sodom, Despair czy VooDooCult. W ubiegłym roku do stałego składu Rotting Christ weszli basista Vagelis Karzis oraz gitarzysta George Emmanuel, którzy od 2012 roku byli muzykami wspierającymi Sakisa i Themisa podczas koncertów.

Zespół bardzo lubi występować w Polsce, gościli u nas wielokrotnie i mają wielki szacunek do publiczności nad Wisłą, która od samego początku odwzajemniała się poparciem dla muzyki Greków i bardzo szybko wybaczyła wspomniane potknięcie w postaci “Dead Poem”. Każda wizyta jest oczekiwana z niecierpliwością, zaś frekwencji pod sceną mogą im pozazdrościć nawet ‘więksi’ koledzy.

Autor: Anzhellmo (AntyRadio „Rzeźnia”)