Progresja Cafe czynna tylko w czasie koncertów
Bilety do nabycia stacjonarnie w biurze Progresja Music Zone oraz w trakcie koncertów w barze Progresja Cafe

Symphony X [USA] / Myrath [Tunezja] / Melted Space [Francja]

B1-SymphonyX_mini
adres:Progresja Music Zone - Fort Wola 22
data:15/03/2016
otwarcie bram:19:00 (szczegóły poniżej)
scena/klub:MAIN STAGE
bilety:
przedsprzedaż - 95/98 PLN | w dniu - 110 PLN

Mistrzowie metalu progresywnego na pierwszym i jedynym klubowym koncercie w Polsce!
Formacja Michaela Romeo wystąpi po raz pierwszy na scenie Progresji w ramach promocji swojego ostatniego dzieła „Underworld”, które zbiera świetne recenzje wśród fanów na całym świecie.

Nie możecie tego przegapić!

19:00 – drzwi
19:30 – Melted Space
20:15 – Myrath
21:15 – Symphony X

Muzyczny geniusz i wirtuozeria Michaela Romero, bogactwo doświadczeń zdobytych przez Russella Allena podczas współpracy z Trans-Siberian Orchestra, heroiczna walka o powrót do zdrowia stoczona przez bębniarza Jasona Rullo po zawale przebytym w 2013 roku, dojrzałość pozwalająca na utrzymanie solidnego składu, niemal bez zmian przez ponad dwadzieścia lat. Długo by jeszcze można wymieniać… efekt? Swoim dziewiątym krążkiem „Underworld” Symphony X udowadnia, że poprzeczkę można podnieść jeszcze wyżej.

Pokonując przeciwności losu zespół wzmocnił się, pozostając wierny muzyce, jakiej fani oczekiwali – wymagającej, zarówno pod względem intelektualnym (teksty), jak i technicznym (kompozycje). Niejako na przekór zmieniającej się rzeczywistości muzycznego biznesu, dryfującej w kierunku prostych i pojedynczych piosenek, udało im się stworzyć wielowymiarowy krążek, będący w stanie przykuć uwagę słuchacza na znacznie dłużej niż jedną chwilę.

“Nowy album kręci się wokół utworów… “– rozpoczyna swoją opowieść Romero – czarodziej gitary, główny kompozytor i właściciel studia The Dungeon (nagrali płytę w lochu), w którym został zarejestrowany krążek. “Każdy element, który znalazł się na tym albumie, miał i ma służyć piosence, ciągłości płyty, tak by stała się muzycznym doznaniem. Dopieściliśmy każdy riff, linie wokalne, tak byście się nie znudzili i przesłuchali krążek od początku do końca. Ludzie z branży mówią, że dziś już nie można nagrać takich płyt, jak „Sgt.Pepper’s” czy „Dark Side Of The Moon”, a ja chciałem udowodnić, że można i da się. „Underworld” jest próbą stworzenia albumu, którego słucha się jako całości. Uwielbiam „Moving Pictures” Rush – zbiór wspaniałych utworów, a jednocześnie pewien koncept. Nie chcę zabrzmieć, jak nawiedzony, ale taki przyświecał nam cel przy tworzeniu tej płyty. Chodzi o klimat płyty, tu przyspieszamy, tam zwalniamy – wszystko w celu utrzymania pewnego rytmu – wszystkie elementy ‚gadają’ ze sobą. Oto cały ja! Ciągle słucham całych płyt (śmiech)”.

Powstawaniu „Underworld” towarzyszyła przemyślana strategia, stworzenia zbioru utworów mogących egzystować samodzielnie, (każdy z nich kreuje swój własny mikro-świat), ale jednocześnie dających efekt synergii.

“Underworld nie jest koncept-albumem, ale podobnie jak w przypadku poprzednich krążków ma motyw przewodni, który przewija się przez cały krążek, nie tworząc jednak osi opowieści. W przypadku tego materiału, chodziło nam o coś mrocznego, lecz nie pozbawionego ładunku emocjonalnego. Sięgnąłem do Dantego i Orfeusza i ich podróży w zaświaty. Orfeusz udał się do Hadesu, aby ocalić ukochaną. Mogliśmy więc połączyć piekielną scenerię ze sporym ładunkiem emocjonalnym. Kiedy na kimś albo na czymś ci zależy, jesteś gotowy poświęcić wszystko, bo uważasz to za słuszną sprawę. Mamy więc punkt wyjścia, ale nie historię. Uznaliśmy to za dobry pomysł i żeby uniknąć banału, skupiliśmy się na aspektach osobistych. Nakreśliliśmy szkic, żeby muzycznie i tekstowo nie zdryfować na mieliznę” – dodaje Michael.
„Nevermore” ma za zadanie nakręcić słuchacza. Od samego początku był pomyślany jako wizytówka albumu, żeby pokazać słuchaczowi z czym będzie miał do czynienia. I ma to wszystko, dobre riffy, refreny i lekko zwariowane solo.
„Without you” to ostra ballada, pełna rockowego ognia, z wysmakowaną aranżacją, grą nastrojów, strzelistymi akordami i wyraźnymi progresywnymi konotacjami. „To odrobinę łagodniejszy numer, ze wspaniałym refrenem i wymiatającym klimatem. Nie jestem do końca przekonany czy można go nazwać balladą. Owszem jest nieco delikatniejszy, ale nie w kwestii riffowania, raczej z powodu interakcji części akustycznych i elektrycznych.”
Te dwa numery to doskonały wybór – pokazują czym jest ten krążek. Jego ciężar, a zarazem melodyjność. Zwróćcie też uwagę na robotę Pinelli (klawiszowiec – dopisek redakcji) w „Swansong” – klawisze tworzą szkielet tego utworu. To dwie strony medalu.
“Kiedy Russell (Russell Allen – wokalista dopisek redakcji) – po raz pierwszy usłyszał te numery, zaznaczył że chce w nich więcej pośpiewać, mimo iż materiał jest dosyć ciężki. Dlatego tak duży nacisk położyliśmy na refreny, aby wykorzystać jego umiejętności. Wypadło świetnie.” – podsumowuje Romeo.
Mocnym punktem płyty jest ożywczy i radosny utwór tytułowy, o którym Michael mówi tak: „Drugi utwór w kolejności na płycie, to nadal energia i ciężar. W tekście nadal staramy się nawiązać do tematu przewodniego. Jak wspomniałem wcześniej na tym krążku nie ma przypadków, każda z piosenek ma swoje miejsce, żeby podtrzymać narrację albumu.”
“Trudno nie skojarzyć tego kawałka ze starymi dokonaniami Scorpionsów” – śmieje się Michael zapytany o utwór „Charon” – najbardziej ‚orientalną’ kompozycję na tym krążku. “Wiedzieliśmy, że taki numer nam będzie potrzebny, jest nieco inny, ale nie sprawia wrażenia przypadkowego. Mój kolejny faworyt to „Hell And Back” – dość melodyjny i nawiązujący do naszych wcześniejszych nagrań; jest bardziej progresywny, z bogatą aranżacją. Nie mieliśmy do tej pory 20-minutowych utworów, więc ten trwający ponad 9 minut spełnia właśnie tę rolę. Żeby nie wypaść z kursu, zaraz po nim następuje potężny „In My Darkest Hour”, gdzie zestawiliśmy kilka fajnych riffów z mocnym refrenem podkręcając aranżację mocno wyeksponowanym basem.”

“Mogę zdradzić ci coś jeszcze na temat tego krążka” – dodaje Michael konspiracyjnym niemal szeptem. “Kiedy zabraliśmy się za pisanie tekstów i sięgnęliśmy do materiałów źródłowych naszego konceptu – czyli Boskiej Komedii Dantego – zauważyliśmy że w „Piekle” cały czas przewija się liczba trzy. Każda pieśń pisana jest strofą trójzgłoskową, każda z trzech części składa się z 33 pieśni. Zainspirowaliśmy się tym, prawdopodobnie nie zwróciłbyś na to uwagi, gdybym o tym nie powiedział. Dla przykładu – pierwszy utwór „Nevermore” – tytuł składa się z trzech sylab, zaś linię melodyczną tworzą trzynutowe frazy. Mamy tu trzy odniesienia do naszych trzech starszych utworów z trzeciego albumu. Trójka przewija się prawie wszędzie. Trzy nutowy riff, albo sześcionutowy riff, albo wielokrotność trzech słów w refrenie – to celowe zabiegi. To, co robisz musi sprawiać ci radość i być wciągające również dla ciebie.”
Prace nad okładką do „Underworld” powierzyli Warrenowi Flanaganowi, który doskonale zilustrował sekretne przesłanie albumu. “Warren posłużył się maskami, podobnie jak w przypadku naszej pierwszej płyty – wyjaśnia Romeo – ale kiedy dyskutowałem z nim o twórczości Dantego i zaświatach, postanowił działać na własną rękę i zaprojektował małe symbole dla każdego z dziewięciu kręgów piekielnych. Mają one swoje własne znaczenia. Zagłębił się w temat i znalazł coś czego znaczenie znamy tylko my.”

To dodatkowe wyzwanie intelektualne dla dociekliwego słuchacza. Te wszystkie działania miały jeden cel – stworzenie albumu, o którego wartości stanowią zawarte na nim utwory. Pod tym względem udało im się uniknąć pułapki, w którą wpada wiele zespołów prog-metalowych.

Mistrzowsko skomponowane utwory z łatwością przypadną do gustu wszystkim miłośnikom dobrej muzyki.

“Dokładnie” – podsumowuje Michael – ”nie nagraliśmy płyty dla muzyków albo zagorzałych fanów prog-metalu. Kiedy zaczynasz chcesz wszystkim pokazać jaki jesteś dobry w tym co robisz. Popisujesz się. Z biegiem czasu, zwłaszcza w naszym przypadku, najważniejsze stały się piosenki. To sprawia wielką frajdę i niekoniecznie musisz być muzykiem, aby odkryć to, o co nam chodzi. Jesteśmy właśnie w tym punkcie. Staramy się pisać dobre utwory, a jednocześnie mieć radochę z ich grania – w końcu to dodatki decydują o smaku potrawy. W przypadku „Underworld” dotyczy to albumu jako całości. To nas teraz pochłania i to kocham w tym zespole. Cały czas jest mnóstwo różnic między nami, z czego nasz zespół słynie, ale nie ma powodów do obaw (śmiech).”

bilet-symphonyx


Bilety dostępne przez: progresja.com, w Empikach, przez eventim.pl




REZERWACJA / ZAKUP BILETU

Możliwość rezerwacji online jest w tym momencie zawieszona.